Dla Zuzi Burmistrz Ptak odda swoje stanowisko na jeden dzień. Możesz zostać burmistrzem i pomóc dziewczynce

  • Napisał 
Dla Zuzi Burmistrz Ptak odda swoje stanowisko na jeden dzień. Możesz zostać burmistrzem i pomóc dziewczynce

Trwa akcja pomocy i wsparcia dla chorej na białaczkę Zuzi, mieszkającej w Drawsku Pomorskim. W ramach organizowanej zbiórki pojawiła się ciekawa oferta do wylicytowania. Każdy ma szanse zostać Burmistrzem Drawska Pomorskiego na jeden dzień.

Burmistrz Drawska Pomorskiego zgodził się na jeden dzień oddać swoje stanowisko w ręce osoby, która wylicytuje tą wyjątkową atrakcję. Ten dzień zostanie zaplanowany tak, aby osoba, która wylicytuje nagrodę poznała w jak najszerszym stopniu pracę Burmistrza, mogła uczestniczyć w spotkaniach, naradach, a także w podejmowaniu ważnych codziennych decyzji. 

Licytacja trwa do czwartku 12 listopada do godz. 20:00. Przypomnijmy, że to nie pierwsze tego typu wydarzenie wspierające potrzebujących. Kilka miesięcy temu Burmistrz Złocieńca Krzysztof Zacharzewski oddał również swój fotel Pani Jagodzie Stasiłowicz, która wylicytowała nagrodę w ramach projektu ,,Platynowe 10 minut".


Zuzia Piwowarska to 6 letnia drawszczanka, u której w sierpniu rozpoznano ostrą białaczkę limfoblastyczną wysokiego ryzyka. Od tego czasu większość swojego czasu spędza wraz z mamą w szpitalu w Szczecinie. 

Historia tej małej dziewczynki poruszyła wiele osób. Mieszkańcy Drawska postanowili zorganizować akcję „Kartka dla Zuzi – Uśmiech na buzi” i zachęcić szkoły, przedszkola, świetlice, kluby, stowarzyszenia, przedsiębiorstwa  oraz osoby prywatne do przesyłania kartek dla Zuzi z życzeniami powrotu do zdrowia, dodające otuchy i sprawiające odrobinę radości.

Obecnie grupa mieszkańców Drawska Pomorskiego organizuje akcję pomocy małej Zuzi. Zbierane są środki finansowe na jej pomoc, będą prowadzone zbiórki. Do Zuzi przesyłane są również karki z ciepłymi słowami i prezenty. 

  • Kartki można przesyłać na adres: Zuzia Piwowarska, ul. Złocieniecka 30 78-500 Drawsko Pomorskie

Mama Zuzi  tak opisuje początki choroby:

Na początku wakacji Zuzia przewróciła się na rolkach. Bardzo mocno uderzyła się w plecy, tej samej nocy gorączkowała, potem zaczęła kaszleć. Byłam z nią u lekarza, który uznał, że to tylko infekcja zupełnie nie związana z wypadkiem. Nie byłam tym specjalnie zdziwiona, bo Zuza gorączkowała często, mocno też przeżywała stres - np. nie mogła spać w nocy jeśli była na ognisku do późnego wieczora.

Być może jeż wtedy zaczęła się choroba. A może trochę później... Najważniejsze jest to, że bardzo uważnie zaczęłam przyglądać się mojej córce... A, ona trochę jakby mniej jadła- ale przecież nigdy nie jadła dużo. Mniej chętnie wychodziła na dwór, oglądała więcej bajek....

Za dwa tygodnie Zuzia pojechała do babci, tam uderzyła się zjeżdżając ze ślizgawki, znowu gorączkowała w nocy... Teściowa podała ibuprofen i kłopot się skończył. Kiedy wróciła, po tygodniu, była bardzo blada i miała mocno podkrążone oczy... Na zdjęciach wychodziła prawie szara... Ale to była niedziela, a w poniedziałek mieliśmy jechać nad morze. Nie spodziewałam się wiele po lekarzu z opieki nocnej - zdecydowałam, że jak wrócimy to pójdę z nią do lekarza rodzinnego. A nad morzem, Zuza zupełnie przestała jeść. Nie miała siły, mówiła - że wszystko ją boli, a szczególnie kolana. Wszystkiego się bała. Dostała wybroczyn, wolała przytulać się do mnie niż pluskać w morzu... I znowu dostała gorączkę.

Potem poszło już szybko: w czwartek lekarz rodzinny, dr G. Fara- który na szczęście nie zwlekał i od razu zlecił morfologię. Za kilka godzin pani z laboratorium nie zgodziła się wydać mi wyników badań - bez powtórnej analizy... Potem znowu lekarz rodzinny i skierowanie do Drawskiego szpitala... A z niego karetką na oddział hematologii. Już wtedy wiedziałam, że to musi być bardzo poważna sprawa... Jeszcze nie wiedziałam jak bardzo.

W klinice, standardowo wenflon, USG, prześwietlenie. Mała powiedziała, że ma tak mało krwi, bo pani w Drawsku zabrała jej, aż cztery probówki... W nocy podaż erytrocytów i płytek krwi, dlatego, że wyniki były takie złe i żeby ją ustabilizować, przed uśpieniem, bo miała mieć pobrany szpik. I pielęgniarka, która obudziła mnie, żeby powiedzieć, że może to nie białaczka, bo CRP jest podwyższone. Prawie cały czas płakałam, a kiedy już myślałam, że uda mi się uspokoić Zuzia powiedziała: "Mamo nie martw się - wszystko będzie dobrze"... Wtedy pękłam... 

 

Powrót na górę

Współpracujemy

           

Zostań promotorem

Więcej

Moje konto