Nie całkiem zaginiona wieś Wyróżniony

Typowa wieś średniowieczna. http://www.lernkiosk.ch/ Typowa wieś średniowieczna. http://www.lernkiosk.ch/

Małe miejscowości kryją w sobie wiele skarbów w postaci zabytków architektury sakralnej i świeckiej, wydarzeń historycznych, krajobrazu, a także lub przede wszystkim ludzi. Stąd też przyszedł mi do głowy pomysł, aby co pewien czas przedstawić je na łamach DSI. Będą one przeplatane innymi opowieściami dotyczącymi historii i dziedzictwa kulturowego, jak to ma już miejsce od października. Dodatkowo informacje oraz zdjęcia dotyczące historii naszych terenów pojawiają się na moim profilu facebookowym Johanna Friedrich Goehde.

Pierwszą z tych niezwykłych miejscowości będzie Dzikowo. Dziś znajduje się tam leśniczówka oraz niedawno wybudowany domek mieszkalny, jednak osada ta ogrywała w przeszłości niemałą rolę, a nazwy zawdzięczają jej młyn, kompleks leśny oraz leśniczówki.

Ślady bytności człowieka w tej okolicy sięgają wczesnego średniowiecza, o czym świadczy  grodzisko zachowane na północnym brzegu jeziora Wilżę. Znaleziska archeologiczne potwierdzają, iż było ono stale zamieszkiwane i pełniło funkcję strażnicy przeprawy mostowej na rzeczce pomiędzy jeziorami Wilże i Lubie, a także schronienia dla znajdujących się w okolicy osadach otwartych. 

Zaginiona wieś

Około 1300 roku von Güntersbergowie założyli tu wieś na prawie niemieckim. 3 lutego 1320 Warcisław, książę pomorski, jako opiekun małoletniego margrabiego Henryka nadał klasztorowi augustianek w Pyrzycach patronat nad kościołem w Drawsku i kilka miejscowości leżących na południe do Drawska, w tym właśnie Świniary (Swineshusen). Dotacja ta miała na celu pomóc w zbawieniu duszy Warcisława i jego wszystkich poprzedników oraz margrabiego brandenburskiego Waldemara, który był szwagrem księcia pomorskiego. Z jakichś przyczyn nie doszło wtedy jednak do założenia na naszych terenach klasztoru.

Katastrofą dla nowo powstałych wsi był polsko-litewski najazd na ziemie Nowej Marchii wiosną 1326 roku. Wyprawa wojenna pod przywództwem Władysława Łokietka była skierowana przeciw Brandenburczykom i miała na celu zajęcie terenów Nowej Marchii przez Polskę i Księstwo Pomorskie. Ziemię na wschód od Drawy miałyby zostać przyłączone do Polski, na zachód od niej, do Pomorza. Wyprawa ta spustoszyła całkowicie tereny dzisiejszego powiatu drawskiego. Grabiono, gwałcono, zabijano, plądrowano, a osady obrócono w zgliszcza. Skutki najazdu były odczuwalne jeszcze przez wiele lat, o czym dowiadujemy się z księgi ziemskiej margrabiego Ludwika Starszego z 1337 roku. Księga stworzona dla celów podatkowych ukazuje nam, że jeszcze 11 lat po najeździe większość miejscowości była wciąż opuszczona.  Co Świniary nie zostały wymienione w księdze nawet jako wieś opuszczona, po prostu znikła bezpamiętnie z powierzchni ziemi. 

Las Dzikowski

Dopiero w trzy lata później, 30 grudnia 1340 roku odnajdujemy ją już jako „obecnie opustoszałą wieś Swynhusen”. Radni oraz mieszczanie drawscy otrzymali ją wówczas od margrabiego Ludwika wraz ze wszystkimi prawami w zamian za wierną służbę. Miejsce to zostało określone jako pustkowie, a więc nieuprawiane, niezamieszkałe. Już wtedy większa część przekazanych terenów porośnięta była głównie lasem. Dla miasta i jego mieszkańców służył głównie jako źródło materiału budowlanego, opału oraz las pastewny. Lasem pastewnym określa się przeważnie dębinę, gdyż znajdowały się tam żołędzie będące bardzo dobrą karmą dla świń. Ich wypas rozpoczynał się od połowy września w dąbrowach natomiast w buczynach tydzień później i trwał nawet do końca grudnia. Na utuczenie jednej świni wystarczyły żołędzie z 25-30 starych dębów. Właśnie do praktyki wypasania świń nawiązuje nazwa miejscowości Schweinhausen. Pochodną od niej jest także polska nazwa Dzikowo, w czasach kiedy świnie wypasano w lasach, krzyżowały się one z dzikami i nieco je przypominały.

Wypas świń w lesie. Ilustracja doskonale obrazuje wygląd świń wypasanych w lasach i krzyżujących się z dzikami. Godzinki hrabiego de Beury, XVw. Francja

Według spisu katastralnego z 1566 roku las składał się z dębów, pomiędzy którymi występowały morgi ziemi upranej. Część lasu porastały także świerki. W owym czasie należał do drawskiej rady i przez nią był wykorzystywany.  Prawo wypasu Świn w lesie rada przyznała mieszkańcom Mielenka oraz Oleszna,  za co pobierała opłatę w wysokości 13 szefli owsa od pierwszych i 9 szefli tego samego zboża od drugich. Las graniczył z ziemiami majątku Mielenko należącego wówczas do von der Goltzów, którzy jednak nie mieli prawa korzystania z niego. Z kolei prawo postawienia pasieki i hodowli pszczół drawska rada zachowała dla siebie.

Pomimo sporej własności, rada nie otrzymywała z lasy żadnych dochodów w pieniądzu. Z pewnością mieszkańcy odnieśli wiele korzyści z Lasu Dzikowskiego w postaci opału, budulca oraz bardzo bogatego lasu pastewnego. 

Zasady korzystania z lasu przez mieszczan określała rada. Każdorocznie zbierała się komisja składająca się z członków magistratu oraz przedstawicieli dzielnic, która szacowała ile świń może być wypasanych w lesie. Zależało to oczywiście od urodzaju żołędzi. Przeważnie każdy mógł wypasać dwie świnie przez cztery tygodnie. W takim przypadku należało zapłacić jedynie 3 fenigi od sztuki za tydzień pastuchowi zatrudnianemu przez miasto (1759). Zdarzało się jednak, ze urodzaj buczyny był tak duży, że nie ograniczano mieszczanom liczby świń do wypasu. Należy przy tym zaznaczyć, iż z prawa tego nie mogli skorzystać budnicy, tj. mieszkańcy posiadający jedynie dom (budę) i ogród bez ziemi uprawnej. Prowadziło to częstokroć do sportów. Kiedy w 1730 roku w lesie pojawiło się 30 obcych świń, mieszkańcy ruszyli do lasu, wyłapali je i zabrali do miasta. Świnie jak się okazało należały właśnie do budników. Doprowadziło to do dużych zamieszek pomiędzy mieszkańcami. Dopiero interwencja stacjonującego w drawskim garnizonie eskadronu huzarów Schulenburga przywróciła spokój.

Mapa Schmettau’a z 1788 z zaznaczonym Lasem Dzikowskim oraz mapa Drawy Schultzego z 1765 z zaznaczonym Młynem Dzikowskim

Również sąsiedztwo von der Goltzów z Mielenka nie należało do najprzyjemniejszych. Już w roku 1578 rościli oni sobie prawo wypasu świń w lesie dzikowskim, wbrew stanowi z 1566 roku. Owe prawno zostało wkrótce rozszerzone do tego stopnia, że ograniczało zarządzanie nim przez miasto. Kiedy w 1700 roku miasto zbudowało dom dla gajowego na granicy Żołędowa, von der Goltz, który w międzyczasie zakupił także Żołędowo, nie oponował. Jednak gdy gajowy miał jedną, a jego następca kilka krów – von der Goltz uważał, iż jest to już naruszenie jego prawa własności. Doszło do wielu procesów miasta z nim i jego synem. Ostatni odbył się w 1722 roku z powodu chaty zbudowanej do celów połowu ryb na skraju puszczy. Rościli oni sobie również prawa do wypasu świń jesienią, w trakcie owocowania dębiny, z którego ostatecznie zrezygnowali w 1738 r. W 1751 doszło do nowego sporu pomiędzy Goltzami a miastem i w dwa lata później, kiedy nie został on zażegnany, miasto zajęło obce stado świń. Goltzowie mogli odzyskać swoje stado jedynie pod warunkiem uiszczenia w Drawsku opłaty, w związku z czym doszło w Świdwinie do procesu. Nie wiadomo jaki był jego finał, jednak Goltzowie nie zrezygnowali z prawa wypasu. W każdym bądź razie, właściciele majątków wykorzystywali prawo wypasu aż do ustania tej praktyki. 

Młyn

Poza lasem dzikowskim, nazwę po zaginionej miejscowości otrzymał również młyn napędzany odpływem z jez. Wilże, który znajdował się tam już w momencie przekazania tych terenów miastu, tj. w 1340 roku. W spisie katastralnym z 1566 roku zaznaczono, że należy on do rady miejskiej i funkcjonował jedynie na potrzeby mieszczan. Młynarz został w ten sposób pozbawiony dodatkowych dochodów, jednak nie musiał płacić dzierżawy za młyn.  Zamiast pełnienia służb na rzecz miasta musiał on płacić 4 guldeny oraz ½ beczki masła za pozwolenie wypasu swoich świń w lesie dzikowskim. Młynarz korzystał też za drobną opłata z małych poletek uprawnych oraz miał prawo połowu węgorza przy młynie, za co płacił radzie w gotówce oraz naturze, przekazując im corocznie 8 węgorzy. Samo jezioro Wilże należało do rady. Jezioro posiadało 8 miejsc do połowu, z których wynajmu rada osiągała roczny dochód w kwocie 4 guldenów. Jedynie młynarz mógł nieodpłatnie łowić ryby siecią, ale tylko do połowy jeziora. Do tego samego kompleksu należało także jez. Słowinko.

Dzikowski Młyn  może nie wyglądał on tak malowniczo jak ten z obrazu François Bouchera z połowy XVIII wieku, ale posadowiony był w podobnej scenerii. 

Ważną datą dla Młyna Dzikowskiego była rok 1686, kiedy dokonano próby spławności Drawy. Sól z Kołobrzegu miała być transportowana do Drawska, gdzie założono skład soli oraz warzelnie. Stąd drogą rzeczną towar ten miała być spławiany do Szczecina i Berlina. Przy młynie dzikowskim zbudowano wówczas dwie pierwsze barki, którym nadano imiona Fryderyk Wilhelm i Dorothea. Następnie załadowano je pierwszymi wyrobami drawskiej warzelni i spod Młyna Dzikowskiego wyruszono w podróż Drawą, Notecią, Wartą, kanałem Fryderyka-Wilhlema i Szprewą aż do Berlina. Nie był to jednak jedyny taki przypadek, a spławność Drawy przyczyniła się w znacznym stopniu do rozwoju miasta.  Transportowano tą drogą nie tylko sól, ale również inne towary, które drawscy kupcy sprzedawali na targach, m.in. we Frankfurcie.

Sam młyn nie przynosił więc miastu zbyt dużych dochodów. Dopiero budowa w nim tartaku pod koniec XVII wieku sprawiła, że był on bardziej opłacalny, w szczególności ze względu na pobliskie lasy. Zgodnie z inwentarzem spisanym przez burmistrza Steobana z 1705 roku, młyn od 1699 był dzierżawiony przez Jakoba Kempe, starszego drawskiego cechu młynarzy. Po nim na krótko rezydował w nim Jacob Wiesen. Nie wiadomo z jakich powodów młyn był potem nieobsadzony. Trzykrotnie wystawiano go do przetargu na dzierżawę, aż w końcu w 1706 r. znalazł się chętny, którym był Johann Georg Thiem. Z umowy dzierżawy wynikało, że młynarz musiał zapłacić 300 guldenów oraz 65 guldenów rocznego czynszu. Z młynem zbożowym i tartakiem połączona była gospodarstwo z 6 polami oraz 21 dużymi morgami, łąkami, prawem korzystania z lasu oraz połowu, jak też korzystania z drewna oraz wypasu w lesie dzikowskim. Młynarz mógł też posiadać własny inwentarz żywy oraz pasiekę. W umowie wymieniony jest także Jochen Berndt, młynarz z Głębokiego, który był albo spokrewniony z Thiemmem albo był jego mistrzem. W 1727 roku sporządzano aneks do umowy zezwalający młynarzowi rozbudowanie młyna o kolejne funkcje: mielenie kory dębowej, obróbkę sukna oraz produkcję papieru. W za mian za ten przywilej młynarz miał płacić wyższy czynsz dzierżawny. Dodatkowo w aneksie zniesiono nadzór miasta nad pracą młyna, jednak rada miejska zachowała  dla siebie prawo pierwokupu młyna od właściciela. 

Pozostałości Młyna Dzikowskiego. 2013 rok.

W 1757 Johann Christian Thiemm  sprzedał młyn w Dzikowie za 1050 talarów Erdmannowi Christianowi Wiese. Przekazanie młyna nastąpiło rok później, po uiszczeniu pełnej sumy określonej w umowie kupna. W pięć lat później młyn został sprzedany za 1150 talarów Gottliebowi Wiese, który posiadał go do 1784, kiedy za 1850 talarów nowym właścicielem został Johann Gottlieb Holz. Ten z kolei odsprzedał młyn w 1803 roku przed sądem w Drawsku za 5000 talarów swojemu zięciowi Danielowie Ehrenfried Thimmowi. Owy Thimm pochodził z rodziny Thiemmów z Bornego, a nie ze znanej drawskiej rodziny młynarzy. Musiał być człowiekiem niezwykle kłótliwym i mądrym, gdyż z akt sądu drawskiego wynika, że uczestniczył on w wielu procesach, Szczególnie dużo sporów prowadził z miastem Drawskiem w latach 1810-1814. O jego charakterze może świadczyć fakt, że nie zrażał się przegranymi - odwoływał się do wyższych instancji i wygrywał w Sądzie Komorzym w Berlinie. 

W 1836 Daniel Ehrenfried Thimm sprzedał młyn z wyłączeniem domu mieszkalnego, zagrody, ogrodu, pasieki i stajni, ogrodu nad jeziorem, łąki nad jez. Lubie i 4 mórg pola uprawnego za 300 talarów oraz 50 talarów czynszu młynarzowi Friedrichowi WIlhemowi Zulägerowi z Orla. Umowa ta obowiązywała do 1842 roku ale już rok wcześniej Thimm sprzedał cały majątek młynarski Eugenowi Karlowi Heinrichowi Sigismundowi von Brockhausen z Mielenka za 8300 talarów zachowując dla siebie i swojej żony prawo dożywotniego mieszkania na terenie gospodarstwa młynarskiego, co miało miejsce do 1853 roku.

Letnia rezydencja von Brockhausenów w Dzikowie, późniejszy dom opieki oraz sierociniec. Widok od północnej strony jez. Wilże.

Majątek pozostał w rękach rodziny von Brockhausen do lipca 1913 roku, kiedy to zakupił go Hans Rasch, pułkownik ze Stargardu. Po nim powrócił on we władanie miasta Drawska, jednak młyn już nie funkcjonował. 

XX wiek

Po wielkiej inflacji roku 1923 sytuacja finansowa powiatu drawskiego uległa znaczącej poprawie. Władze powiatowe zdecydowały się na organizację domu opieki dla dzieci oraz schroniska młodzieżowego w dawnej willi letniej von Brockhausenów. Jego otwarcie miało miejsce 12 września 1927 roku.

Do tej pory potrzebujące odpoczynku dzieci były wysyłane do ośrodków poza powiatem drawskim, co powodowało duże koszty w jego budżecie. Cierpiały także rodziny, gdyż często nie były one w stanie odwiedzić swoich dzieci w ciągu 4-6 tygodniowych turnusów. 

Ośrodek dla dzieci znajdował się w parku o powierzchni 6 mórg. W budynku zainstalowano nowe instalacje wodociągowe, aby dostosować go do obowiązujących warunków sanitarnych. Dzięki sprzyjającym warunkom, przede wszystkim otaczającej ośrodek naturze, dzieci szybko powracały do zdrowia. Jednorazowo mogło tu przebywać ok. 30 dzieci na 6 tygodniowym turnusie.  Poza tym ośrodek opiekował się ok. 25-30 sierotami, które przybywały tu często już jako niemowlaki.

Pocztówka ukazująca widok na jez. Jelenie, ścieżki w Lesie Dzikowskim oraz restaurację Hubertus.

Walory Lasu Dzikowskiego docenili też mieszkańcy. Bardzo często przyjeżdżali tu na, jakbyśmy to dziś określili, weekendowe wypady. Przeważnie spacerowano po lesie, kąpano się w jeziorach przylegających do niego, piknikowano. Z czasem w dotychczasowych leśniczówkach zaczęto serować gościom kawę oraz aranżować pokoje gościnne. Nad jez. Jelenie powstała nawet restauracja służąca mieszkańcom. Walory wypoczynkowe Lasu Dzikowskiego były znane daleko poza granicami powiatu drawskiego. Przyjeżdżali tu goście szukający wytchnienia na łonie natury m.in. ze Szczecina, Berlina czy Drezna.

Leśniczówka nad jez. Jelenie w okresie międzywojennym.

Po drugiej wojnie światowej miejscowości nadano nazwę Dzików. Dom opieki nad dziećmi i sierociniec zostały przejęte przez Lasy Państwowe. Praktycznie cały obszar Lasu Dzikowskiego został włączony do powstającego poligonu drawskiego. Leśniczówkę oraz restauracje nad jez. Jelenie zniszczono.

Bibliografia:

  • Brockhausen von, Marion: Die Geschichte der Familien v. Brockhusen, v. Brockhausen, v. Bruchhausen, 1996.
  • Codex diplomaticus Brandenburgensis: Sammlung der Urkunden, Chroniken und sonstigen Quellschriften, Berlin 1859 Teil 1 Bd. 18, A. Riedel.
  • Gollmert, L.: Das Neumärkische Landbuch Markgraf Ludwigs des Älteren vom Jahre 1337. Nach einer neu aufgefundenen Handschrift des vierzehnten Jahrhunderts, 1862.
  • Kaltschmidt T.: Das Kreis-Krinderheim, w: Unser Pommerland, Jg 13, 1928.
  • Niessen, P.v.: Geschichte der Stadt Dramburg - Festschrift zur Jubelfeier ihres sechshundertjährigen Bestehens, 1897.
  • Pommersches Urkundenbuch. Bd. 5. Abt. 2, 1317-1320.
  • Ruprecht, K.: Das Landkreis Dramburg. Eine Dokumentation,1976.
  • Skrycki R., Prace kartograficzne w dolinach Odry, Warty i Noteci w okresie fryderycjańskim, 2013.
  • Thiem: Geschichte uber Schweinhausen bei Dramburg. Heimatkalendar fur den Kreis Dramburg, 1930
Ostatnio zmienianysobota, 13 grudzień 2014 23:29
Powrót na górę

Moje konto

Polecane

Wiadomości

Styl życia

Więcej