Trzecie miejsce na Baja Carpatia

  • Napisane przez  Krzysztof Antończak, Andrzej Mańkowski
  • Galeria

Długo oczekiwaliśmy na rajd Baja Carpatia 2015, starając się do niego maksymalnie dobrze przygotować. Wiedzieliśmy, że będzie ciężko, ale nie spodziewaliśmy się, że aż tak – relacjonują: Krzysztof Antończak i Andrzej Mańkowski, załoga naszego samochodu, która zdobyła w tym morderczym dla pojazdów wyścigu trzecie miejsce.

Tradycyjnie rajd rozpoczął się prologiem na Błoniach w Stalowej Woli nad samym brzegiem Sanu, i tradycyjnie spadł tego dnia deszcz, który uczynił z tego gliniastego gruntu istną ślizgawkę. Bardzo ciasne zakręty, dużo drzew blisko drogi powodowało, że ten krótki odcinek wymagał od załóg maksymalnego skupienia i ostrożności. Nie obyło się także bez mało przyjemnych zdarzeń - na około 5 km trasy, w wyniku wpadnięcia w poślizg dachowała Klaudia Podkalicka, na szczęście nic się załodze nie stało, a odcinek został zatrzymany i czas policzony do wcześniejszego punku kontroli czasu. Sobota stała pod znakiem zapytania: jaka będzie pogoda? Całą noc i nad ranem padał deszcz. Mieliśmy więc dylemat jakie opony dobrać na taką pogodę? Ostatecznie przeważyło doświadczenie z ubiegłego roku, i wybraliśmy opony dobre do jazdy po piaskach a nie po błoci,e co później okazało się wyborem słusznym i pozwoliło awansować na drugie miejsce w grupie TH. Sobotnie dwa odcinki specjalne bardzo mocno dały się we znaki zawodnikom, a w szczególności ich pojazdom. Dużo załóg tego dnia odpadło z rajdu, bądź ich pojazdy uległy awariom i wymagały poważnych napraw. Trasy były bardzo ciężkie: z jednej strony specyficzne piaski, które stawiają niesamowicie duży opór, a poza nimi drogi czołgowe z ogromnymi dziurami. Dla porównania, trasy na rajdzie Baja Drawsko Pomorskie/ Kalisz Pomorski, to takie rajdowe „autostrady”, po których było gdzie trochę przycisnąć gazu. Dla nas ten dzień zakończył się bardzo dobrze czyli awansem na 2. miejsce w grupie TH i 6. w klasyfikacji generalnej rajdu. Ale była to dopiero jego połowa.

Dwa odcinki specjalne o łącznej długości ponad 160 km, do pokonania w niedzielę,  przyniosły duże zmiany w klasyfikacji rajdu. Coraz więcej załóg odpadało, ponieważ ich zmęczone sobotnimi zmaganiami pojazdy, coraz częściej odmawiały posłuszeństwa. Takim sposobem awansowaliśmy na 1. miejsce w grupie TH i 5. w generalce.  Ale i nas dopadł w końcu pech, i ledwo dojechaliśmy do końca pierwszego odcinka specjalnego. W wyniku poluzowania jednej ze śrub mocujących silnik, poważnemu uszkodzeniu uległ układ chłodzenia, czyniąc dalszą jazdę praktycznie niemożliwą , niemniej jakoś pomalutku dowlekliśmy się do mety. Uszkodzenie okazało się na tyle poważne, że dalsza jazda w warunkach rajdowych groziła zniszczeniem silnika.

Przeprowadziliśmy szybką, chłodną kalkulację i doszliśmy do wniosku, że wystarczy tylko wystartować do ostatniego odcinka specjalnego, aby skończyć rajd na 3. miejscu i wyjść na prowadzenie w punktacji sezonu w naszej grupie TH. Tak też udaliśmy się na strat odcinka i zaraz po nim wycofaliśmy się z dalszej rywalizacji.

Uważamy ten rajd za wyjątkowo niszczący i przez to wyjątkowo trudny. Świadczy o tym istny pogrom techniczny wśród startujących pojazdów. Baja Carpathia już drugi raz nas pokonała,  tylko tym razem szczęśliwie się dla nas zakończyła. Naszym zdaniem, organizator powinien trochę więcej uwagi poświęcić na przygotowanie trasy, podobnie jak jest to robione na Poligonie Drawskim. Wtedy byłby to naprawdę świetny rajd, ponieważ tereny są bardzo ciekawe.

Tradycyjnie już chcemy podziękować władzom Gminy Kalisz Pomorski i Gminy Drawsko Pomorskie, bez wsparcia których ten start nie byłby możliwy. Teraz przed nami Baja Czarne trzeba trochę odpocząć i się do niej spokojnie przygotować.

Powrót na górę

Współpracujemy

           

Zostań promotorem

Więcej

Moje konto