Adam Kośmider: Megaferma – zabawa trwa

  • Napisane przez  Adam Kośmider
Fot. Adam Cygan, Archiwum DSI Fot. Adam Cygan, Archiwum DSI

Na temat Megafermy pisałem na łamach Kuriera od początku roku już wielokrotnie (w Nr 125, 127, 129, 130). Jej problematykę trzeba rozpatrywać w co najmniej trzech aspektach: formalno-prawnym, społecznym i politycznym.
Z punktu widzenia formalno-prawnego sprawa powstania Megafermy nigdy nie istniała, i nie istnieje. Jedynym dokumentem, który trafił do Gminy była oferta złożona 24 maja ub.r. przez spółkę Progress Poland, i która to oferta nie rodziła wówczas i do dzisiaj nie powoduje żadnych skutków prawnych. Jakiekolwiek inne dokumenty w tej sprawie nie zostały złożone. Dotychczasowa wymiana różnych „głębokich myśli” w Internecie na temat Megafermy i korespondencji między spółką a Lobelią nie wnosiła i nie wniosła do sprawy żadnych konstruktywnych ustaleń czy decyzji. Stanu formalno-prawnego nie zmieniły także przeprowadzone protesty, akcje plakatowe, publikacje prasowe, czy audycje telewizyjne i radiowe.

Dopiero podjęte przez Burmistrza i Radę Miejską działania doprowadziły do ustalenia stanu prawnego, przy którym budowa na terenie Gminy Megafermy i podobnych wielkoprzemysłowych obiektów mogących znacząco i negatywnie oddziaływać na środowisko naturalne i na warunki społeczne, nie jest możliwe.
Do tej pory składane są przez różne osoby jednakowo brzmiące wnioski o zmianę Studium. Ale autorzy tego wniosku-paszkwilu, do którego odniosę się w następnych publikacjach, przeoczyli, że już w marcu b.r. Rada Miejska podjęła uchwałę w sprawie przystąpienia do nowelizacji Studium, którego zapisy będą dawały podstawy do stanowienia prawa miejscowego, uniemożliwiającego lokowanie m.in. ferm przemysłowych.
Jako Burmistrz już dawno temu dałem wykładnię, że obiektu o wielkości i rozmachu przedstawionym w ofercie Progress Poland nie będzie można budować na podstawie decyzji o warunkach zabudowy, ale wyłącznie na mocy miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego (mpzp). Na fali hejtu i zadymy tylko niektórzy z zainteresowanych przyjęli to do wiadomości, większość dalej wolała niezdrowo się podniecać wizją megaświniarni, mając w tym określony interes. Wobec tego, że dla obszaru Żelisławie – Niwka Gmina nie miała uchwalonego mpzp, podczas Sesji Rady Miejskiej 29 czerwca b.r. przyjęto uchwałę uruchamiającą procedury jego uchwalenia. Zapisy w tym planie uniemożliwią budowanie w przyszłości na tym terenie wielkoprzemysłowych ferm. Będzie to dodatkowe zabezpieczenie przed lokowaniem tego rodzaju obiektów.
Złożenie przez Lobelię na ręce Burmistrza w dniu 27 czerwca b.r. petycji w sprawie podjęcia kroków prawnych celem zablokowania budowy hipotetycznej Megafermy było krokiem dalece spóźnionym i obliczonym wyłącznie na efekt propagandowy. Szydło z worka wyszło podczas programu TVPInfo, nagrywanego w tymże dniu. Telewizja zaprasza mnie do programu, ale nie daje się wypowiedzieć. Kiedy chcę dokończyć wypowiedź, pajac prowadzący program ucieka ode mnie z mikrofonem. W telewizji puszcza się później tylko fragmenty nagrań. Organizatorom tego spektaklu nie chodziło o wyjaśnienie problemu, tylko o zwykłą zadymę, bo to się lepiej sprzedaje. W tej sprawie złożyłem protest na ręce Prezesa TVP.
Jeżeli chcecie Państwo dotrzeć do prawdy, to oglądajcie w Internecie nagranie p. T. Brożka, rzetelnie i w całości przedstawiające przebieg wydarzeń.
Przypomnę, że od chwili złożenia oferty do czasu jej upublicznienia minęło ponad 7 miesięcy. W tym czasie ani Burmistrz, ani Spółka nie podejmowali jakichkolwiek działań zmierzających do realizacji projektu. Świadczy to o tym, że wizji budowy Megafermy nie potraktowałem poważnie i nie miałem zamiaru zabiegać o jej realizację. Zareagowałem, powiadamiając Radnych, kiedy okazało się, że potencjalny inwestor zaczął jednak samodzielnie i bez mojej wiedzy, podejmować takie działania jak: rozmowy z właścicielami działek czy ogłaszanie naboru pracowników. Rezultaty następujących po tym działań prawnych przedstawiłem powyżej. I na tym stronę formalno-prawną problematyki Megafermy należy ostatecznie zamknąć. Obecnie jej budowa wcale nie zależy od woli czy decyzji inwestora. Została ostatecznie zablokowana działaniami prawnymi podjętymi przez władze Czaplinka. Dalsze straszenie czaplineckiej społeczności jej widmem, zwłaszcza przez Lobelię, jest absolutnie nieuprawnione i pozbawione jakichkolwiek podstaw. Chyba, że w tym szaleństwie jest metoda?
Drugi aspekt, to życie społeczne naszej Gminy. Sprawa Megafermy, mimo dotychczasowych wyjaśnień oraz podjętych inicjatyw i działań prawnych przez Burmistrza i Radę Miejską, nadal jest żywa w życiu publicznym. Przede wszystkim za sprawą nadymania tego balona przez Lobelię na forach internetowych oraz dalszego plakatowania miasta banerami. Wcale się nie zdziwię, kiedy na skutek uporczywego wmawiania mieszkańcom i przede wszystkim turystom, że Megaferma jest nadal aktualna, więcej się u nas nie pojawią. Wreszcie Lobelia będzie mogła odetchnąć – żaden przypadkowy turysta już nie będzie Im zakłócał błogiego spokoju w Psich Głowach i Pławnie.
Ponadto przypatrzcie się Państwo uważnie miejscom, gdzie wiszą banery. Czy ich otoczenie to zawsze przykłady dbania o środowisko?
Zabawa trwa w najlepsze!
Trzeci aspekt, który pojawił się przy okazji Megafermy, to aspekt polityczny. Pisałem już poprzednio o jego uwarunkowaniach i motywach osób stających za tym, ale okoliczności są na tyle poważne, że odniosę się do tego problemu w innej publikacji.

Powrót na górę

Moje konto

Więcej