Przyczyny masowego zadłużania się Polaków w pościgu za normalnym życiem

Przyczyny masowego zadłużania się Polaków w pościgu za normalnym życiem

Audyt Bankowości Detalicznej TNS Polska podaje, że 27 % udzielanych kredytów i pożyczek zaciąganych jest na pokrycie bieżących wydatków. 18 % zadłużeń wynika z chęci lub potrzeby wyposażenia mieszkania w meble czy dywany, kolejnych 18 % to zakup sprzętu AGD czy RTV. Te dane są przerażające i jasno wskazują na  niską majętność Polaków. 

Zdawać by się mogło, że Polacy zadłużają się przeważnie na zakup mieszkania, chyba każdy ma kilku znajomych z kredytem mieszkaniowym. Niestety kredyty hipoteczne w tym zestawieniu zajmują ledwie 5 % wszystkich udzielanych kredytów i pożyczek. Wielu Polaków nie stać na życie i nie ma co to tego żadnych wątpliwości.

GUS potwierdza 

Główny Urząd Statystyczny regularnie podaje dane dotyczące płac Polaków. Chyba nic tak nie śmieszy przeciętnego Polaka jak średnia wynagrodzeń, która od kilku lat wskazuje na wartości około 4 tys. złotych. Jest to oczywiście statystyka, która w żaden sposób nie oddaje stanu faktycznego i ma jedynie za zadanie wybielić realia. Bliżej prawdy jest mediana, która wynosi około 2,5 tys. złotych. Dominanta, czyli w statystyce wartość najczęstsza, wynosi marnych 1,8 tys. złotych. Żeby było bardziej dramatycznie, dodać należy, że te wartości są wartościami brutto.

Opodatkowanie pracy – czyli jak skutecznie produkować biednych

Nie ma lepszego sposobu na zatrzymanie rozwoju gospodarczego i zablokowanie możliwości do bogacenia się obywateli, jak opodatkowanie pracy. W tym polskie elity radzą sobie doskonale i konsekwentnie od ćwierćwiecza nie zmieniają swojej strategii. Dodajmy do tego dezinformację jaką skutecznie sieją i mamy Naród, którego nie stać na własne rachunki.

Wisienką na torcie jest próba opodatkowania umowy zlecenia i o dzieło. Czemu nie? Politycy oczywiście „robią wszystko dla naszego dobra” i twierdzą, że pracujący na umowy śmieciowe tracą możliwość zbierania na swoją emeryturę. Problem w tym, że polski system emerytalny nie odkłada naszych pieniędzy na subkonta, tylko naszymi składkami operuje na bieżąco. Innymi słowy, żadne pieniądze w ZUS'ie się nie deponują. To czy otrzymamy emerytury za 30 lat nie zależy od płacenia składek dziś, a od stanu gospodarki za 30 lat i ilości osób pracujących na emerytów. Politycy kłamią i nawet nie starają się rozwiązać problemu długofalowo, a ciągle zamydlają nam oczy. Ich celem jest stabilizacja stanu ZUS'u dziś, a nie za kilkadziesiąt lat. Oczywiście wszystko tylko po to aby dobrze wypaść przed nieświadomymi wyborcami. No chyba, że pojawia się sytuacja podbramkowa jak za kadencji Tuska kiedy to trzeba było zagrabić 150 miliardów złotych z OFE aby nie stanąć przed Trybunałem Stanu za niekonstytucyjne zadłużenie kraju.

Klin podatkowy – jedna z przyczyn niskich płac

Klin podatkowy jest różnicą między kwotą netto jaką otrzymuje pracownik, a łącznym kosztem jaki ponosi pracodawca z tytułu zatrudnienia pracownika. Na klin podatkowy składa się zaliczka na podatek dochodowy oraz składka ubezpieczeniowa i emerytalna. W skali miesiąca jest to aż 40 %. Innymi słowy, jeśli pracodawca zatrudnia pracownika na umowę o pracę i chce mu zapłacić 600 zł do ręki, będzie musiał ponosić dodatkowy koszt 400 zł.

Wielu Polaków rezygnuje z zatrudniania się na umowę o pracę aby otrzymać większe wynagrodzenie lub w ogóle móc otrzymać pracę. Opodatkowanie pracy rzecz jasna rujnuje nie  tylko budżet pracownika, ale jest również wyzwaniem dla przedsiębiorcy, którego nie zawsze stać na zatrudnianie pracowników. 

Tak się już przyjęło, że wszelkie podwyżki podatków, akcyz i innych mają bezpośredni związek z ceną usług. Każda kolejna podwyżka powoduje podwyżki cen, co odczuwają najbardziej najbiedniejsi. Oczywiście to nie jedyny skutek. Podwyżki podatków pogłębiają szarą strefę. I tak tworzy się błędne koło, na które nie pomoże nikomu 500 + i inne socjalne programy, które mają zatkać usta niezadowolonym. Pamiętajmy, że każde rozdawnictwo pieniędzy rządowych, to zwyczajne wyciąganie z kieszeni jednym i dawanie drugim.

Gdyby rządzącym faktycznie zależało na poprawie sytuacji Polaków to obniżyli by podatki tak aby każdy miał o te 500 zł więcej zamiast rozdawać nie swoje pieniądze wybranym grupom. 

Polacy ratują swoje budżety pożyczkami pozabankowymi

Jak wspomniano w pierwszym akapicie, wielu Polaków zapożycza się w bankach i instytucjach pożyczkowych. Te drugie, oferując tak zwane pożyczki poza bankowe (szczegóły tutaj), szturmują polski rynek, chwalą się doskonałą sprzedażą, ciągle rosnącą ilością nowych klientów itd. Ich wyniki uzależnione są od poziomu zadłużenia oraz bezrobocia, bowiem tylko w instytucji pożyczkowej pozabankowej można otrzymać szybką pożyczkę bez szczególnych wymagań.

Kolejnym rozwiązaniem jakie preferują głównie młodzi Polacy, to wyjazd z kraju. Takich mamy już w zależności od źródła danych od 2 do 3 mln i ta liczba stale rośnie. 

Powrót na górę

Moje konto

Więcej